Twój Sukces

Sukces jest uniwersalnym celem każdego człowieka. Ale słowo to dla różnych osób ma różne znaczenie. Dla jednych kryją się za nim pieniądze, dla innych rodzina, sława, pozycja itd. Lista jest długa. Nawet wśród osób o podobnych dążeniach mogą występować duże różnice. 

Dla jednej grupy osób sukcesem może być bogactwo. Ale bogactwo dla jednego to samochód, dla kogoś innego dom, pałac, prywatna wyspa itd. 

W naszym przypadku pozostaniemy przy terminie "sukces". Ponieważ zawiera w sobie wszystkie dążenia. Dzięki temu jest uniwersalny. Każdy może podstawić pod ten symbol swój własny, indywidualny przejaw sukcesu, swój cel.

Kiedy zadaję klientowi proste pytanie: czego chcesz ?

Najczęściej pada odpowiedź: szczęścia, pieniędzy, zdrowia. 

Prosta logika podpowiada, że skoro człowiek coś chce, znaczy że tego nie ma, lub ma za mało. Zdrowie, w tym miejscu, nie jest naszym tematem. Dlatego je pominiemy. Jedyne co powiem na temat zdrowia, to to, żeczęsto zachodzi ścisła współzależność między stanem zdrowia a poziomem życia.

Jest wiele dowodów na to, że człowiek, który odzyskuje sens, cel życia najczęściej automatycznie wraca też do zdrowia. I odwrotnie, często choroba jest konsekwencją bezsensu życia danej osoby. Tak że pracując nad sukcesem , pośrednio też pracuje się nad poprawą lub utrzymaniem dobrego zdrowia.

Powracając do pozostałych odpowiedzi. Wyobraźmy sobie, że na pytanie; czego chcesz? pada odpowiedź; szczęścia i pieniędzy. 

Nasz klient, dla wygody dajmy mu na imię Jan, ma wyjątkowe względy u Boga i ten z przyjemnością spełnia jego życzenia. Po jakimś czasie Jan idąc ulicą znajduje 2 grosze. Jego życzenie się spełniło w 100 %. Miał szczęście coś znaleźć i znalazł pieniądze. Chciał i ma to co chciał. Nawet w łatwy sposób to się spełniło. Ale czy Jan zdaje sobie sprawę z tego, czy jest usatysfakcjonowany?

Żartuję sobie? Otóż nie, większość klientów funkcjonuje właśnie w taki sposób. 

Mówią np. że chcą więcej pieniędzy. Więcej, to jest też te 2 grosze.

W takich przypadkach, a stanowią one większość, mamy do czynienia z brakiem pierwszego, koniecznego elementu cyklu SBB. Albo z jego wypaczoną formą ( SBB - szukaj , burz, buduj, więcej na ten temat w programie). Jeżeli nie wystąpi Szukaj, nie nastąpi Bierz. Bo system SBB możemy też  na własny użytek przetłumaczyć na ; Szukaj Buduj Bierz. Podobnie kiedy Szukaj wystąpi w chorej, wypaczonej formie, to Bierz tez będzie takie. Wszystko co robimy czemuś służy i zawsze liczymy na nagrodę, która słusznie się nam należy za wykonaną pracę. W tym przypadku jest to, Bierz - nagrodę, zapłatę, korzyść. 

Nie znam statystyk, ale większość ludzi gra w totolotka licząc na wielką wygraną. A na pewno prawie wszyscy uważają taką wygraną za wielkie szczęście. Amerykanie sprawdzili losy dużej grupy takich szczęściarzy, którzy wygrali ponad milion dolarów. Okazało się, że zdecydowana większość z nich po paru latach nie miała nic z nagrody. Nie mieli ani centa z wygranej. Mało tego, ci (byli) szczęściarze stracili większość z tego co mieli przed wygraną włącznie z rodzinami, domami, pracą. 

A więc. Czy wielka wygrana to szczęście?. A może tak naprawdę, loteria zaczyna się dopiero po odebraniu wygranej? 

To prowadzi do kolejnego pytania; jakie szanse na szczęście, pieniądze ma człowiek liczący na wygrane od losu?. Jeżeli jego działanie ogranicza się do różnych totolotków, zdrapek czy innych przypadków. Czy ktoś, kto liczy na drapane ma duże szanse na sukces. Czy zdaje sobie sprawę, że każdy wysłany los utwierdza go w przekonaniu, że jedyna na co może liczyć, na co go stać, to przypadek. Że każdy taki los, odbiera mu jednocześnie, wiarę w siebie, swoje własne możliwości. 

Teraz odwróćmy całkowicie punkt widzenia. Czy cierpienie, choroba, porażka może być sukcesem, szczęściem?

Czy szczęściem może być nieszczęśliwe położenie człowieka?  Ile osób na tak postawione pytanie odpowie - tak ? 

A co, jeżeli dany problem chroni przed większym nieszczęściem. Człowiek np. złamał rękę i jakby tego było mało, jeszcze z tego powodu spóźnił się na samolot. Skutkiem tego uznał, że dołączył do grona największych pechowców. Czy będzie miał podstawy do zmiany poglądów kiedy dowie się, że ten samolot miał wypadek?

Albo sytuacja kiedy dany problem pozwala osiągnąć coś cenniejszego. Wszak "poniżeni wywyższonymi będą", itd. Jeżeli dana sytuacja jest zastrzykiem prowadzącym do zdrowia, do poprawy. Ale dany człowiek tego nie wie, nie uświadamia sobie. I widzi tylko ten zastrzyk i ból z tym związany. 

Czy można nazwać szczęściem sukces w jednej dziedzinie, jeżeli odbywa się kosztem drugiej? Czy sukces finansowy to szczęście, jeżeli ceną jest zdrowie, rodzina?

Relacje z najbliższymi, ze środowiskiem mają wielki wpływ na człowieka, na jego życie. 

A związane z tym przykładowe pytania mogą brzmieć; czy wypada, czy warto być szczęśliwym? Jak to może wpłynąć na relacje z najbliższymi? Jakie to może mieć konsekwencje? Co ludzie na to powiedzą? Jak zareagują? Czy dotychczasowi przyjaciele pozostaną przyjaciółmi? A co z najbliższymi? Jak zareaguje ojciec, matka, brat, siostra, partner? Jak to wpłynie na nich, na ich życie? 

Może na poziomie nieświadomym doskonale wiesz, że nie warto osiągać sukcesu, którego chcesz na poziomie świadomym?

Jeszcze inne spojrzenie. Czy można nazwać szczęściem osiągnięcie sukcesu, pozycji i innych wartości nawet przy zachowaniu zdrowia, dobrych relacji. Jeżeli dany człowiek ma zdecydowanie większy potencjał, zasoby a przez to możliwości? 

Czy to co osiągnął jest szczęściem czy porażką, nawet jeżeli osiągnął wiele. Jeżeli w zasięgu jego możliwości było znacznie  więcej. Jeżeli nie wykorzystał w optymalny sposób swojego potencjału, swoich możliwości.

Albo człowiek, który jest wzorem sukcesu dla wszystkich, który osiąga wszystko. Tylko z małym "ale", nie robi tego co by chciał, o czym marzył będąc dzieckiem. O czym teraz nawet boi się marzyć. Człowiek, który ma wszystko z wyjątkiem jednego. Z wyjątkiem wolności, wolności wyboru. Ma wszystkie skarby świata, stracił tylko jedno, siebie, swoje życie.  

Czy żyjesz według własnego planu? Czy według planu jaki przed laty ktoś dla ciebie napisał ? 

Czy sam decydujesz o swoich wyborach? Czy może inni decydują za ciebie o tobie ? Może uwierzyłeś innym, że to co robisz jest najlepsze i tylko dlatego to robisz. Może ich zazdrość o twoje sukcesy jest przyczynkiem do pozostawania w tej samej pracy, chociaż jej nie lubisz. Chociaż zawsze marzyłeś o czymś innym, kochasz inne zajęcia . 

Może zrezygnowałeś z dziedziny, w której miałeś szansę na mistrzostwo, satysfakcję i spełnienie, bo najbliżsi ci wyperswadowali, że z tego się nie wyżyje, że to nie dla ciebie. 

A może przejdźmy na wyższy, ogólniejszy poziom i zapytajmy. Czy jest szczęście? A jeżeli jest, to jak mu na imię? 

Czy warto w ogóle o nie zabiegać? Może, dane jest tylko innym?

Moim zdaniem jest szczęście. I zależy od świadomości, odwagi i wyboru. 

Świadomość, aby je sobie uświadomić (uświadamiać). Odwaga, aby zdobyć się na zmiany. A wybór, aby je wybrać (wybierać). 

Zacznijmy od świadomości. Paradoksalnie, świadomość najczęściej ma niewielki wpływ na osiąganie szczęścia. Chociaż bez niej człowiek nie byłby świadomy swojego szczęścia, czy jego braku. Poza tym byłby bliższy robotowi. Na szczęście (!) tak nie jest i możemy dokonać świadomego wyboru (?!). Spróbować odkryć, co jest dla nas szczęściem i czy chcemy je osiągnąć. Odkrycie to pozwoli dostrzec, co stoi na przeszkodzie w osiągnięciu go. I ewentualnie, zastanowić się jak je osiągnąć. Co zmienić w sobie, swoim życiu aby je osiągnąć. Bo

dopóki nic nie zmienisz, nic się nie zmieni.

Wszystko to wiąże się z uświadamianiem i wyborami. 

Chociaż od początku do końca obowiązuje jeden podstawowy wybór. Czy wybierasz bycie szczęśliwym czy nie? Szczęśliwym w twoim rozumieniu. Szczęśliwym twoim szczęściem.

Czy w to uwierzysz czy nie. To, paradoksalnie, wielu ludzi preferuje bycie nieszczęśliwymi. Bo jak inaczej nazwać niezadowolenie z pogody bez wzglądu na to czy jest słoneczna czy nie. Oczywiście pogodę można tu potraktować dosłownie lub metaforycznie. Albo zagłębiając się w ten temat. Czy człowiek, który całe dnie spędza przed telewizorem oglądając brazylijskie, czy podobne im, polskie seriale. Z przerwą na piwo z kolegami w modnym ostatnio, wszak my to już Europa, pubie. Czy ten człowiek, który bardzo cierpi z powodu braku pieniędzy i który bardzo chce być bardzo bogaty. Czy ten człowiek rzeczywiście tego chce. Skoro na proste pytanie, co zrobił aby zarobić chociaż trochę kasy. Skoro przyciśnięty do muru, tym poważnym i ważnym pytaniem uświadamia sobie i odpowiada zgodnie z prawdą, że rzeczywiście nic, nic nie zrobił aby zarobić. Oczywiście najprawdopodobniej zaraz znajdzie sobie jakieś usprawiedliwienie i pojawi się jakieś jego "ale" lub "bo". Zaraz powie, że nie zrobił nic w kierunku zarabiania pieniędzy bo.... I gdybym chciał się dalej bawić w tą ciuciubabkę, mógłbym zadać kolejne pytanie. A co zrobiłeś aby zmienić to "bo...", aby pozbyć się tego "ale". Abyś mógł to zmienić i zacząć zarabiać pieniądze. I najprawdopodobniej pojawiło by się kolejne "bo". "Bo" tak naprawdę ten człowiek, najprawdopodobniej chce chcieć a nie mieć. Bo większość ludzi chce chcieć, a nie mieć, i na tym poprzestaje. Bo jeżeli rzeczywiście czegoś chce, to chce być biedny.

Jeżeli ktoś mówi, że chce się kąpać a bez końca stoi suchy na brzegu. To zawsze uwierzę temu co robi a nie temu co mówi.             

W tym momencie doszliśmy do czasu wyboru. Ludzie kochają być nieszczęśliwi ale nienawidzą kiedy im się w tym pomaga. I ja tego nie zrobię. Chyba, że się do mnie z tym zwrócisz. Ale to już inny temat. Jeżeli preferujesz bycie nieszczęśliwym to nadszedł czas rozstania. Dziękuję ci za dotychczasową cierpliwość i życzę powodzenia. Stój na brzegu. To też może mieć swoje zalety. Będziesz suchy. A że nie popływasz. Co to, może to nie dla ciebie. 

Jeżeli czytasz dalej, znaczy to, że najprawdopodobniej świadomie wybrałeś drogę ku szczęściu. Cieszę się, znaczy to , że coś nas łączy. Poza tym, to co robię nabiera jeszcze większego sensu z każdym następnym klientem. 

Nie aspiruję tu do rozstrzygnięcia tematu a jedynie do jego poruszenia. Poza tym, wszystko co piszę jest moim aktualnym widzeniem świata i nawet dla mnie może za chwilę stracić wiele ze swojej aktualności. Jedyne co Ci proponuję to eksplorację tematu. Która może umożliwić Ci uświadomienie niektórych rzeczy i dokonanie szczęśliwszych wyborów.  

Moim zdaniem jest tyle światów ilu ludzi. I tak naprawdę jest tylko jeden specjalista, trener, terapeuta od twojego świata – ty sam.

Pracując z klientem, tak go inspiruję, prowokuję aby sam odkrył przyczynę problemu, rozwiązanie i kierunek w jakim chce się udać. Uważam, że tylko takie postępowanie jest właściwe. Ostatnią rzeczą jaką chcę robić jest dawanie rad i wskazówek ponieważ istnieje ogromne niebezpieczeństwo, że klient mnie posłucha. A nie chcę brać na siebie takiej odpowiedzialności. Z czego zdaję sobie sprawę, co niestety jest rzadkim przypadkiem. 

Baz względu na to czy rada jest trafiona (w każdej loterii istnieje szansa trafienia), czy nie, obie strony tracą. Skutki błędnej rady są oczywiste. Ale trafiona, pod pozornym sukcesem, też kryje porażkę obu stron. Klient w takim przypadku nic się nie uczy. Uzależnia się od doradcy, jego wyborów, ocen.

Z każdą otrzymaną radą klient obniża swoją samoocenę. Czyli traci wszystko co powinien uzyskać z tej współpracy.

Mimo tego iż uzyskał pomoc, rozwiązał problem i wydaje się, że wszystko jest dobrze. Tak naprawdę jest dokładnie odwrotnie. Zarówno doradca jak i klient stracili wszystko. Doszło do sytuacji przegrana - przegrana. 

Według mnie jedyną korzyścią, tylko pozorną, w przypadku trafionej rady jest chwilowa ulga klienta. Który dostał coś w rodzaju środka przeciwbólowego.

Środki przeciwbólowe mają to do siebie, że na jakiś czas pozwalają zapomnieć o dolegliwościach. Może to być korzystne w sytuacjach kiedy ból jest nie do wytrzymania oraz w przypadkach kiedy to służy odzyskaniu przestrzeni, swobody ruchów. Obolały człowiek całą swoją uwagę koncentruje na bólu. Skutkiem tego ma małe szanse na znalezienie wyjścia z bolesnej sytuacji. Środek przeciwbólowy może pozwolić mu zapomnieć na jakiś czas o bólu aby mógł się skoncentrować na zmianie sytuacji. Mógł przenieść uwagę z bólu, problemu na rozwiązanie, na nowe możliwości. Zgodnie z jednym z podstawowych praw HUNY. Które mówi, że energia podąża za uwagą. Jeżeli tak, to koncentracja uwagi na problemie, bólu, chorobie powoduje ich rozwój.

Przy okazji pozwolę sobie na małą dygresję. Uważam, że zdecydowana większość systemów leczenia, terapii, doradztwa, działa na poziomie skutków. Ograniczając się jedynie do aplikowania  środków przeciwbólowych w różnej formie.

Tylko dojście do źródła problemu, dolegliwości i praca na tym poziomie trwale go rozwiązuje i chroni przed jego rozwojem i powrotem.

Dawanie rad, w relacji doradca - klient jest typową grą. Grą z ukrytą transakcją. Doradca występujący z pozycji autorytetu i doradzający, oprócz jawnego aspektu relacji czyli zapłaty. Uzyskuje ważniejszy, ukryty element relacji, gry. Jest nim dowartościowanie się doradcy i zaspokojenie jego własnej niskiej samooceny. Niestety odbywa się to kosztem klienta, który z każdą następną radą obniża swoją samoocenę. A to prowadzi do coraz większego uzależnienia go od doradcy. 

W poważniejszej formie mamy do czynienia z sytuacją, kiedy na sesji dochodzi do podwójnej relacji. Świadomie spotyka się klient z doradcą. Natomiast na poziomie nieświadomym zachodzi ważniejsza relacja. Relacja, która jest głównym powodem tych spotkań. Spotykają się rodzic z dzieckiem. Spotykają się dwie chore osoby i obie zaspokajają swoje nieświadome, nieprzepracowane problemy. Te spotkania mogą trwać bardzo długo i satysfakcjonować obie strony.
 

Z racji moich zainteresowań obserwuję światy innych ludzi i mechanizmy ich zachowań. W związku z czym postaram się przedstawić tu różne opcje i możliwości. Pozwoli ci to odnieść je do siebie i być może dokonać lepszych wyborów.

Często samo uświadomienie sobie danej sytuacji. Jej dynamiki stanowi całą pracę, reszta sama się dzieje. Może też się okazać, że dana - zła sytuacja, ma swoje dobre strony. Które są  istotniejsze od dolegliwości z nią związanymi. Może nią być np. dobra relacja z najbliższymi, która jest cenniejsza dla ciebie niż poprawa dochodów. W takiej sytuacji może się zdarzyć iż jedyne co się zmieni, to twoje podejście do tematu. Czy to dużo czy mało, to już zależy od ciebie i od sytuacji. 

Jak już wcześniej napisałem, pierwszym i niezbędnym elementem jest  Szukaj i na nim będziemy się koncentrować w tym programie. Uświadomienie sobie zależności przyczynowo - skutkowych jest kluczem do świadomych, wolnych wyborów. Uświadomienie sobie mechanizmów funkcjonowania umysłów, sposobów podejmowania decyzji znacznie zwiększa szansę na sukces.

Umysł ludzki jest najpotężniejszym narzędziem dostępnym człowiekowi. Niewykorzystywanie jego możliwości, wykorzystywanie ograniczone lub niewłaściwe jest największym marnotrawstwem świata. Niestety najbardziej pospolitym marnotrawstwem.  

Tym bardziej, że każdy człowiek może nim dysponować bez ograniczeń. Sam o tym decyduje. 

Pytania, jakie tu stawiam możesz potraktować pobieżnie. Ale będzie to świadczyło o grzechu zaniedbania lub o lękach. W jednym i w drugim przypadku tylko ty możesz to zmienić. Jest to twój wybór i twoja odpowiedzialność z niego wynikająca. Odpowiedzialność wobec siebie i wobec innych. 

Jeżeli zaś postąpisz inaczej. I potraktujesz poważnie stawiane tu pytania i szczerze odpowiesz sobie na wszystkie, a przynajmniej większość z nich. Jest prawie pewne, że nawet tylko to już poważnie wpłynie na twoją szansę na sukces . 

Największa moc tkwi w banalnych, prostych pytaniach. Pod warunkiem, że potraktuje się je poważnie. Że nie zbędzie się ich banalnymi odpowiedziami bez chwili zastanowienia. Może dobrze by było przy każdym pytaniu, powrócić do niego za chwilę i zastanowić się, czy odpowiedź jest szczera i pełna.

Powróćmy więc do pytań. 

Na jakiej podstawie ustalasz swoje cele? Na jakiej podstawie tworzysz swoją przyszłość? 

Być może na podstawie swojej samooceny. Na podstawie przekonań na swój temat i na temat świata.

Jeżeli tak, to na jakiej podstawie stworzyłeś swój wizerunek, swoje przekonania i na ile są one zgodne z rzeczywistością? 

Czy są twoje własne, czy narzucone przez najbliższych, środowisko?

Czy są wspierające czy ograniczające? Czy są aktualne? 

Co cię czeka, jeżeli taki jesteś, jeżeli nic nie zmienisz? Jak będzie wyglądało twoje życie za 5 , 10 , 20 lat jak nic nie zmienisz w sobie, swoim postępowaniu?.

A jak zmieni się twoja przyszłość jeżeli teraz, dzisiaj, zdecydujesz że nie o to ci chodzi, że chcesz zmienić swoje życie?. Że chcesz innej, lepszej przyszłości, bliższej twoim oczekiwaniom, marzeniom?

Co, jeżeli z dnia na dzień coraz lepiej będziesz wykorzystywał najcenniejszą rzecz jaką masz, swój umysł, swoje życie ? Jedyne co tak naprawdę jest twoje i o czym możesz decydować.  

Narzędzie o nieograniczonych możliwościach, twój umysł możesz wykorzystać albo nie. Tylko ty o tym decydujesz. Czy tego chcesz czy nie, czy zdajesz sobie z tego sprawę czy nie. I tylko ty ponosisz pełną odpowiedzialność przed sobą i przed całym światem, jaki użytek robisz ze swojego, własnego umysłu. 

Puść wodze wyobraźni, daj się w pełni wypowiedzieć twojej duszy. Zostaw wszystko, daj sobie teraz pełen luz. Bądź dzieckiem w 100 % i całkowicie zatop się teraz w bajkowym, dziecinnym świecie. Gdzie wszystko jest możliwe . Jesteś teraz całkowicie wolny, swobodny. I w końcu możesz robić to co chcesz, to co kochasz. Być tym kim zawsze chciałeś być. Oddaj się marzeniom w całości, całkowicie zatop się w twoim wymarzonym świecie i ciesz się tym tak długo jak chcesz. Teraz liczy się tylko to na co masz ochotę. Teraz liczysz się tylko ty. Przerwij czytanie i oddaj się marzeniom przez jakiś czas. Powrócisz potem do tekstu, po przerwie.     

Należała ci się chociaż krótka chwila relaksu  skoro dobrnąłeś do tego miejsca. Za jakiś czas powrócimy do tej bajki . Tak że postaraj się ją zapamiętać.

A na razie powróćmy do rzeczywistości, do pytań.

Jaki dystans jest między tą bajką, tym bajkowym światem a rzeczywistością w jakiej żyjesz? 

Jakie były twoje odczucia? 

Jak czujesz się w rzeczywistości w jakiej funkcjonujesz a jak się czułeś w tym nierealnym bajkowym świecie? 

W tym momencie ponownie mogę zadać Ci pytanie. Czy jest szczęście?

Ale tym razem najprawdopodobniej uzyskaliśmy na nie odpowiedź. Jest !

Co prawda, być może tylko w twojej wyobraźni. Ale jest ! 

Co prawda bardzo odległe (użyłem słowa bardzo, ponieważ, skoro jest oddalone, to zawsze to jest zbyt daleko w stosunku do oczekiwań). Ale jest ! 

Co prawda mało realne. Ale jest ! 

Czyli jedno już wiemy. Szczęście jest, istnieje. A nawet wiemy że. Istnieje twoje własne, indywidualne szczęście. 

To prowadzi do pewnych spostrzeżeń. Jak każe tradycja, mam dla ciebie wiadomości dobre i złe. Tym razem sam musiałem zdecydować o kolejności. Zacznę od tej złej. Najprawdopodobniej ten wymarzony świat jest bardzo odległy i wydaje się nierealny w stosunku do rzeczywistości jaka cię otacza. To jest ta smutna wiadomość. Cóż przykro mi.

Ale jest też dobra. To co sobie wymarzyłeś jest realne. Jest możliwe do zrealizowania przez ciebie.

Marzenia są jednym z języków naszej duszy. W ten sposób komunikuje nam swoje oczekiwania i dążenia. I z wielką przyjemnością pomoże ci w urzeczywistnianiu ich. 

Powiedz tylko Tak i podążaj za jej głosem. 

To że bajka może stać się rzeczywistością, nie znaczy, że samo się stanie. Sam musisz pokonać tą drogę. Tu ruch odbywa się tylko w jedną stronę, jak na morzu. Jak długo byś nie czekał  i jak bardzo byś nie chciał. Port do ciebie nie przypłynie. Jeżeli chcesz do niego zawinąć, musisz sam popłynąć. I to jest druga zła wiadomość. Samo się nie stanie, musisz sam do tego dążyć. Jak liczysz na drapane. Jak ci wszyscy totolotkowicze, drapacze różnych zdrapek. Którzy myślą, że grają w jakiegoś totolotka. A tak naprawdę grają na loterii swojego własnego życia, i własne życie jest losem w tej grze. Jeżeli należysz do tej grupy wiecznie przegranych, bez względu na los jaki wyciągną, to ja nie jestem właściwym przewodnikiem dla ciebie. Albo wypisz się z tego klubu ofiar różnych losów albo daj sobie i mi spokój. Bo ja nic za ciebie nie zrobię, nawet jakbym mógł.  Ale znowu mam dobrą wiadomość, sam o tym decydujesz i zależy to tylko od ciebie. Sam decydujesz czy będziesz dryfował po oceanie życia czekając aż wymarzony port przypłynie do ciebie. Albo weźmiesz ster swojego życia w garść. Ustawisz właściwy kierunek i popłyniesz do tego wymarzonego portu.

A część ciebie już tam jest. To ona pokazała ci tą wymarzoną krainę szczęśliwości. Jest tam i czeka na ciebie, na resztę ciebie. Czeka i woła, choć tu! Woła i pokazuje, jak tu jest świetnie. Jaki tu będziesz szczęśliwy.    

Jedyne co mi pozostaje, to życzyć ci stopy wody po kilem. Płyń po morzach i oceanach.

Andrzej Lenard 2000-06-03

Andrzej Lenard

Twórca, coach, trener.

Zaawansowany Kompleksowy Coaching System Soullive

Consulting, Coaching, Treningi, Szkolenia

Życiowe, zdrowia, relacji. kariery, biznesu.

Personalne, par, rodzin, firm, organizacji

http://lenard.biz/

https://www.facebook.com/lenard.andrzej