Nie wolno leczyć chorych.

Leczenie choroby jest poważnym zagrożeniem dla chorego.

Czy wyleczenie chorego może mu zaszkodzić ?

Zacznijmy od typowej sytuacji. Chory człowiek idzie do lekarza (uzdrowiciela, terapeuty, bioenergoterapeuty), oczekuje wyleczenia i ten go leczy. Terapia kończy się powodzeniem. To jest to o czym wszyscy chorzy marzą. Pacjent zadowolony, lekarz też, pełen sukces.

Ale czy tak jest w rzeczywistości? Czy lekarze potrafią wyleczyć, czy lekarze leczą? Czy pozbycie się choroby jest rozwiązaniem problemu? Czy taki pacjent jest zdrowy mimo udanej terapii?

Na początek musimy sobie wyjaśnić co to jest choroba i co znaczy wyleczyć.

Postawię tezę; choroba jest zdrowa. Leczenie choroby jest chore.

Choroba jest najzdrowszą reakcją organizmu człowieka na daną sytuację.

Jeżeli tak to;

  • po pierwsze choroba jest reakcją czyli skutkiem
  • po drugie jest najlepszą, czyli zdrową reakcją

Jeżeli choroba jest skutkiem, to wyleczenie jej nic nie rozwiązuje. Przyczyna pozostaje nadal i musi się przejawić za jakiś czas kolejnym skutkiem. Dopóki istnieje przyczyna musi powstać skutek. Kolejny skutek może być podobny lub inny. A jeżeli każdy kolejny skutek jest poważniejszy od poprzedniego, to powstaje pytanie czy lekarz pomógł czy zaszkodził człowiekowi, którego leczył.

Posłużmy się przykładem. Dany człowiek jest chory np. na wrzody żołądka i się leczy. Lekarz leczy przypadek, narząd, organ, skutek. Dla niego chory jest żołądek. Ale jeżeli spojrzymy na człowieka, to okazuje się, że np. wrzody żołądka są konsekwencją trybu życia jaki prowadzi. W związku z tym, że lekarz pomógł danemu człowiekowi, wyleczył ( ? ) jego żołądek, dany człowiek może dalej żyć w ten sam sposób. W konsekwencji taki człowiek nic nie zmienia w swoim życiu. Przez co przyczyna wrzodów żołądka dalej funkcjonuje. Chora sytuacja w dalszym ciągu działa na niego. Powstaje pytanie, jaki będzie kolejny jej przejaw? Może rak, może wylew, mamy do wyboru ogromną ilość możliwości.  Którą wybierze organizm tego człowieka? .

Jeżeli tak, jeżeli mam rację. To powrócę do pytania, które na początku, co najmniej, wydawało się dziwne. Czy ten lekarz pomógł człowiekowi czy mu zaszkodził?   Może gdyby go nie leczył, choroba, ból zmusiły by go do zmiany życia, do zmiany siebie. Ból, dolegliwości wymusiły by zmianę. A w konsekwencji dany człowiek zmienił by swoje życie najprawdopodobniej na lepsze, a na pewno na zdrowsze dla niego. Dodatkowo odejście choroby było by definitywne, skoro przyczyna przestała istnieć.

Posłużę się innym przykładem. Wyobraźmy sobie, że człowiek miał wypadek samochodowy i uszkodził np. przód samochodu. A powodem kolizji były niesprawne hamulce.

Jeśli podejść do tematu zgodnie z podejściem medycyny, naprawa będzie polegała wyłącznie na naprawie uszkodzonego przodu samochodu.  Dlaczego samochody są lepiej traktowane od ludzi? Dlaczego mechanik wie, że oprócz usunięcia skutków należy usunąć przyczynę (naprawić hamulce). A lekarz tego nie wie?

Wracając do ludzi i leczenia. Wszystko zależy od skali, poziomu z jakiego się patrzy na daną rzecz. Od horyzontów, od umiejętności przewidywania konsekwencji. Jeżeli spojrzymy na naszą przykładową sytuację z perspektywy wrzodów żołądka, z perspektywy tego lekarza, leczenie zakończyło się sukcesem . Jeżeli spojrzymy na tą sama sytuację z perspektywy człowieka, może z perspektywy 5-10-20 lat jego życia, lekarz mu zaszkodził a może nawet przyczynił się do jego przedwczesnej śmierci.

To prowokuje do kolejnych pytań;

  • jak często mamy do czynienia z rozwojem choroby, nawet jeżeli nie zdajemy sobie z tego sprawy ? Bo tak naprawdę, przykładowe wrzody nie były chorobą a tylko jej skutkiem, symptomem, zewnętrznym przejawem. Bo trudno jest połączyć z sobą wrzody i późniejszego np. raka. Wszak po drodze wrzody zostały wyleczone.
  • jak wiele nowych chorób jest konsekwencją działań medycyny ? Proszę spojrzeć globalnie na zdrowie ludzi. Może konsekwencją każdego sukcesu medycyny (znalezienia sposobu na kolejną chorobę) jest pojawienie się kolejnej, nowej, jeszcze groźniejszej choroby. Może tak naprawdę, współczesna medycyna goni za marchewką zawieszoną na kiju. A jeżeli tak, to medycyna wręcz przyczynia się do powstawania nowych, coraz poważniejszych chorób.

Według mnie obecnie chorym oferuje się jedynie środki przeciwbólowe. Medycyna współczesna funkcjonuje wyłącznie na poziomie środków przeciwbólowych.

Środki przeciwbólowe.

Jakie są konsekwencje używania środków przeciwbólowych? Czy są korzystne czy nie?

Zastanówmy się, co to jest środek przeciwbólowy, kiedy jego użycie może być zasadne a kiedy jest szkodliwy.

Środek przeciwbólowy nie usuwa przyczyny bólu a jedynie tłumi sam ból, czyli jego przejaw, symptom. Często do wydostania się z bólu człowiek potrzebuje przestrzeni, swobody i to daje środek przeciwbólowy. Jeżeli środek przeciwbólowy stosowany jest wyłącznie po to aby stworzyć możliwość usunięcia przyczyny i tak się stanie, przyczyna zostanie usunięta to jest ok.

W przypadku kiedy przyczyna dolegliwości pozostaje a środek przeciwbólowy jest aplikowany tylko po to aby zagłuszyć ból powstaje bardzo poważne zagrożenie dla pacjenta.

Zostaje wyłączony naturalny zawór bezpieczeństwa, zostają wyłączone naturalne systemy ochronne organizmu. I organizm jest forsowany ponad te granice bezpieczeństwa.

Leczenie organu, choroby jest zaproszeniem skierowanym do poważniejszej choroby.

Jest tylko jeden sposób wyleczenia. Należy usunąć przyczynę. Przyczyna prawie zawsze jest na poziomie psychiki. I tylko na tym poziomie można wyleczyć człowieka. To co oferuje współczesna medycyna jest tylko aplikowaniem środków przeciwbólowych lub działaniem na zasadzie pogotowia. Czyli  pomocą doraźną i nic więcej. W związku z tym równie dobrze może pomóc co zaszkodzić, a to już zależy wyłącznie od pacjenta i problemu.

Każdy z nas zapewne słyszał o naturalnych, błyskawicznych i definitywnych wyzdrowieniach. Mimo tego , że takie przypadki najczęściej nie są nagłaśniane, bo najczęściej są dowodem na kompletną słabość medycyny, docierają do nas informacje o takich przypadkach. Często takie sytuacje mają miejsce po tym jak medycyna uznała dany przypadek za beznadziejny i wyznaczyła w najbliższym czasie datę zejścia, często też są związane ze śmiercią kliniczną.

Prześledzenie tych przypadków może prowadzić do pewnych wniosków.

Po pierwsze. Ci ludzie najczęściej diametralnie się zmieniają, zmieniają swoje życie. Po drugie, ludzie ci najczęściej samoczynnie i samodzielnie powracają do zdrowia, a nawet do pełni zdrowia. I po trzecie, ich życie zmienia się na lepsze.

Te sytuacje doskonale obrazują na czym powinno polegać wyleczenie człowieka i wskazują na najlepsze lekarstwo dostępne człowiekowi.

Jak pomóc człowiekowi ? Jak go wyleczyć ?

Najlepszym, najpotężniejszym i najskuteczniejszym lekarstwem dostępnym człowiekowi jest jego własny układ immunologiczny. Dodatkowo, całkowicie jest wolny od skutków ubocznych i jest ekologiczny. Najczęściej nic więcej nie potrzeba do całkowitego wyleczenia. Nauka, medycyna nigdy nie stworzy lepszego leku. Dodatkowo, przyjmowanie leków z zewnątrz tłumi naturalny układ immunologiczny i działa na szkodę człowieka.

Ale .... musi być spełniony jeden warunek, na który wskazuje pierwsze ze spostrzeżeń o naturalnych uzdrowieniach. Należy odkryć rzeczywistą przyczynę dolegliwości, należy odkryć jakiej zmiany w życiu domaga się nieświadomość chorego. Należy odkryć, co jest złego w jego życiu, co powinien zmienić i co powinien robić.

Choroba jest jak znak, ostrzeżenie przy drodze.  Znak ostrzegający, że dalej jest niebezpieczny zakręt. Jeżeli zignorujemy znak i pojedziemy prosto ..... . Ale możemy uwzględnić ostrzeżenie, skręcić (zmienić kierunek) i pojechać bezpiecznie dalej.

Takie jest podejście do choroby stosowane w Hunie, prawdopodobnie najstarszym znanym systemie wiedzy. Kahuni zawsze pracowali z nieświadomością człowieka i w niej szukali zarówno przyczyn jak i rozwiązań problemów. Przypisywanie psychologii, Freudowi odkrycia nieświadomości czy podświadomości jest przekłamaniem. Kahuni od tysięcy lat wiedzą o nieświadomości wiele więcej i doskonale potrafią z nią pracować.

Kahuna traktuje chorobę jak posłańca z ważną wiadomością. Posłańca z życiową wiadomością. Zamiast zabić posłańca (co czyni współczesna medycyna) należy wysłuchać informacji i wykorzystać ją do zmiany, poprawy życia chorego. Wtedy posłaniec (choroba) odchodzi na zawsze. Jeżeli zabijemy posłańca nie dopuszczając go do głosu, przybędzie następny. Kolejni będą przybywać dopóki będzie istniał powód, rzeczywista przyczyna choroby.

Dokładnie taki jest sens często pojawiających się w różnych miejscach rad czy wskazań, że z chorobą należy się zaprzyjaźnić. Niestety, najczęściej nie jest to wyjaśnione dokładnie. Nie chodzi o to aby polubić chorobę jako taką, bo to może się skończyć permanentnym stanem chorobowym. Chodzi o to żeby zamiast walczyć z nią, wysłuchać informacji jaką niesie z sobą. Zamiast tłumienia symptomów potraktować je jak drogowskaz wskazujący braki, zagrożenia, niebezpieczeństwa. Wskazujący nowe, lepsze, zdrowsze kierunki życia.

Tylko to gwarantuje odejście posłańca, choroby na zawsze.

Leczenie organów najczęściej szkodzi człowiekowi. Leczenie ciała niczego nie rozwiązuje, najwyżej odkłada problemy na później.

Całkowite wyleczenie jest możliwe tylko kiedy leczy się (nazwijmy to) duszę. Chociaż tak naprawdę chodzi o nieświadomość. Można całkowicie wyleczyć człowieka lecząc go tylko na poziomie nieświadomym, ale nigdy to się nie uda lecząc tylko jego ciało. Jeżeli już, to należy połączyć leczenie na poziomie psychiki ze wspomaganiem ciała w powrocie do zdrowia. Chociaż najczęściej jest to już zbędne. Układ immunologiczny, praktycznie, jest w stanie poradzić sobie z każdą chorobą. Na co jest bardzo wiele przykładów i dowodów.

To jest leczenie holistyczne i tylko to jest prawdziwym leczeniem.

Tylko to gwarantuje zdrowie i jeszcze dodatkowo poprawę życia.

Dla zobrazowania posłużę się małym przykładem. Wyobraźmy sobie człowieka, który jest np. prawnikiem bo tak chcieli rodzice, bo mu wmówili, że to najlepszy zawód. A głęboko, w sercu nienawidzi tej pracy. Zawsze marzył żeby robić co innego, chciał być np. podróżnikiem. Takie marzenia najczęściej nigdy nie umierają, żyją swoim życiem w nieświadomości klienta i domagają się spełnienia swoich dążeń. Nieświadomość odpowiada za ciało, dlatego często choroba jest przejawem krzyku nieświadomości. Nieświadomość krzyczy w swoim języku, krzyczy poprzez chorobę.

Nieświadomość naszego prawnika, w związku z tym, że ją ignorował dotychczas, zaczęła głośniej krzyczeć. Aby ją zauważył i posłuchał. I nasz przykładowy prawnik doczekał się wrzodów żołądka.

Teraz mamy dwie możliwości.

Pierwsza i najpospolitsza. Prawnik poszedł do lekarza i odnieśli sukces, wyleczyli żołądek. Obaj są zadowoleni, pełen sukces. Ale spójrzmy na to z pozycji jego nieświadomości. Skoro w dalszym ciągu jej oczekiwania, dążenia nie zostały zaspokojone. Skoro sygnał został zignorowany, skoro krzyk okazał się zbyt cichy. To co zrobi teraz, jak się zachowa ?  Zacznie głośniej krzyczeć. W tym przypadku, co będzie głośniejszym krzykiem, rak, zawał ?

Druga, optymalna sytuacja. Kiedy nasz prawnik zamiast zagłuszyć, zabić, wysłucha posłańca. Przypomni sobie kim chciał być, co jest jego szczęściem i spełnieniem. I zmieni swoje życie, zmieni siebie.

Powróci do siebie, do swojej własnej tożsamości, do swojego życia. W tym momencie należy zakończyć podobnie do większości bajek. I od tej pory żył długo, zdrowo i szczęśliwie.

Tak wygląda różnica między tym co jest nazywane leczeniem, a tym co nim jest rzeczywiście .

Nie wolno leczyć choroby, ponieważ to szkodzi choremu !!!

Należy uzdrawiać życie chorego a choroba sama odejdzie !!!

Andrzej Lenard

 2000-09-21

Andrzej Lenard
Twórca, coach, trener.
Soullive Zaawansowany Kompleksowy Coaching System.
Consulting, Coaching, Treningi, Szkolenia.
Życiowe, zdrowia, relacji. kariery, biznesu.
Personalne, par, rodzin, firm, organizacji.

http://lenard.biz/
https://www.facebook.com/lenard.andrzej