Kij w mrowisko

  Wstęp

Dlaczego kij w mrowisko?

Bo efektem jest ruch mrówek. Bo mrówki tego bardzo się boją. Nienawidzą tego i atakują całą masą każdego kto się na to zdecyduje. Bo mrówki są bardzo małe i zdają sobie z tego sprawę. Dlatego atakują masowo. Każda z nich z osobna, po prostu jest tylko małą mrówką. Nic nie znaczącym, małym, wystraszonym owadem. 

Bo mrówki mają to do siebie, że wciskają się przez każdą szczelinę i wszędzie. Bo najczęściej są nieproszone.

Dlaczego ja się na to zdecydowałem?

Bo kocham czystość, miłość i bajki. I chcę żyć w bajce, w świecie z bajki. A mrówki mi to utrudniają.


Relacje ludzkie

Każdy człowiek dąży do bycia dobrym, lepszym, najlepszym.Ta zasada funkcjonuje zawsze i wszędzie. Ale.....

Jeżeli ktoś ma wysoką samoocenę, zna swoją wartość. Będzie dążył do bycia lepszym od obecnego siebie samego. Niestety takich ludzi jest jak na lekarstwo.

Jeżeli ktoś jest zakompleksiony, ma niską samoocenę, to będzie dążył do bycia lepszym od kogoś. W relacjach będzie się starał siebie dowartościować a poniżyć innych. Zawsze, na różne sposoby będzie grał w moje lepsze. Zawsze będzie to robił kosztem innych. Będzie kierował się przekonaniem, że im kogoś bardziej poniży tym sam stanie się wyższym, lepszym. A przynajmniej nie będzie gorszy od innych. Czy chociaż o tyle gorszy.

Mechanizm i powód takiego postępowania, wbrew pozorom, jest bardzo prosty. Taki człowiek ma tak niskie mniemanie o sobie (prawie zawsze nieświadome), że jedyną szansą na nie bycie gorszym od kogoś jest poniżenie go. Taki człowiek tak naprawdę nie wieży w to, że sam może być lepszym. Im więcej ktoś radzi, tym większe prawdopodobieństwo, że mamy do czynienia z kimś takim. Że mamy do czynienia z zakompleksionym, wystraszonym, niedojrzałym człowiekiem.

Dając rady, czy ich słuchając dobrze jest pamiętać, że ;

Wszyscy ludzie i każdy z osobna są w czymś od ciebie lepsi.

Od wszystkich ludzi i od każdego ty jesteś w czymś lepszy.

Jest tylko jeden rodzaj uczciwej relacji, równoważna, czysta wymiana.

Jeżeli ktoś ci radzi, bo w tej dziedzinie, w tym temacie naprawdę jest lepiej zorientowany, to dobrze.

Jeżeli ktoś ci radzi zachowując przy tym szacunek do ciebie i traktując cię jak równorzędnego partnera, to dobrze.

Jeżeli ty tak samo zachowujesz się w stosunku do innych, to dobrze.

Autorytet

Człowiek odważny, wierzący w swoją wartość, siłę,  staje przed innymi wyprostowany i otwarty. W swoim zachowaniu jest szczery i swobodny. Nawet jest gotowy odsłonić swoje słabości i niedoskonałości. Ponieważ wie, że mu nic nie grozi.

Człowiek zalękniony, wystraszony będzie się chował za tarczą. Stroszył się, jak niektóre zwierzęta aby wydać się większym lub się podda.

Człowiek odważny będzie dążył do relacji wygrana - wygrana. Człowiek zalękniony nie wierzy w taką możliwość. W jego świecie są tylko zwycięzcy i pokonani. Dlatego relacja z nim to ciągłe gry i manipulacje.

Jakie tarcze są używane? W tej dziedzinie są nieograniczone możliwości i są w pełni wykorzystywane.

Poczynając od pozycji. W postaci stanowiska, tytułu naukowego, pozycji w relacji, np. rodzic - dziecko, nauczyciel-uczeń. W takim przypadku taki człowiek chowa się za swoim stanowiskiem np. dyrektora, albo za tytułem profesora czy magistra. Czy nawet swoim wiekiem. Które to mają dowodzić jego mądrości, wiedzy i siły.

Poprzez wsparcie, przynależność, zaplecze, znajomości, itd. W tym przypadku mamy do czynienia z ludźmi, którzy np. idą do wojska, czy policji aby poczuć się silniejszym. Będąc członkiem organizacji potężnej i dysponującej atrybutami władzy. Zresztą, są to organizacje szczególnie narażone na ludzi chorych i sfrustrowanych i to wykorzystują. Ja, jak wszyscy moi koledzy, też bawiłem się w wojnę kiedy byłem dzieckiem. Ale z tego wyrosłem. Ci, którzy bawią się w wojnę jako dorośli niestety nie. W dalszym ciągu są małymi, niedojrzałymi dziećmi i w dalszym ciągu bawią się zabawkami. Tyle że te zabawki są zabójcze i te dzieci są duże i mają dostęp do przycisków uruchamiających prawdziwą broń.

Dodatkowo, za wszelką cenę i wszystkim chcą udowodnić jacy są ważni i silni. Skutkiem tego są wojny i inne starcia. Tym bardziej, że nie ma idiotyczniejszego zajęcia niż wojsko w czasie pokoju. Duże, zakompleksione dzieci, które chcą być ważne i doceniane. A są nikomu i do niczego nie potrzebni. Jedynie trzeba je karmić, ubierać i mówić co mają myśleć i robić. Ile na świecie jest tych niemowlaków. I jaką cenę świat płaci za ich infantylność i kompleksy?

Jeżeli uważasz, że dorosłeś (to do tych w mundurach). To powiedz swojemu tatusiowi - przełożonemu, który do dzisiaj mówił ci co, kiedy i jak masz robić i myśleć, dawał ci jedzenie, ubranie, spanie, opiekę. I decydował o każdym twoim ruchu zdejmując z ciebie całą odpowiedzialność. Powiedz mu, że już jesteś dorosły. Oddaj mu zabawki, dzięki  którym czułeś się silniejszy i większy. I powiedz, że teraz jesteś dorosły i silny. I teraz już nie potrzebujesz się chować za tarczą armii, policji, partii czy kościoła. Teraz sam będziesz decydował co, gdzie i kiedy będziesz robił. I na koniec powiedz żegnaj. I wróć do świata ludzi równych. Do świata, w którym jeden drugiego nie poniża, nie straszy, nie wymusza nic na drugim i nie zabija. Do świata silnych ludzi. Bo tylko słabi chowają się za tarczą, czymkolwiek ona jest.

Jeżeli jeszcze masz wątpliwości, to ci coś uświadomię. Naucz się widzieć a nie tylko patrzeć. Jest takie powiedzenie, że bohaterowie dawno wyginęli. Chyba bardzo prawdziwe. Kiedyś wódz szedł pierwszy w szeregu, prowadził wojowników do ataku. Współcześni dowódcy, w związku z tym, że to małe, wystraszone, nieopierzone dzieci, pochowali się w gabinetach, sztabach itp. Oni sprowokują wojnę i schowają się głęboko. A ciebie wyślą na front, żebyś nadstawiał karku. Prawda jest taka, że ci za którymi się chowasz, boją się jeszcze bardziej od ciebie. Powiesz, że to co proponuję to bajka. Tak, ale ja wolę ,żyć w bajce. Zawsze tego chciałem i chcę nadal. Chcę, żeby życie było bajką pełną bajeczności. A nie takiego ( przepraszam) gówna, jakie tworzą te dzieciaki. Bo mi to śmierdzi. A może pięknie pachnieć. Chociażby człowieczeństwem. A to piękny zapach.    

Skoro już wyszliśmy z wojska, to co jeszcze może być tym wsparciem, zapleczem? Wszystkie organizacje. Partie, lobby np. naukowców, biznesmenów, lekarzy, adwokatów, sędziów i inne podobne. 

Na koniec jeszcze tarcza w postaci mgły, uników, mydlenia oczu. W tym przypadku mogą wystąpić dwie sytuacje.

Pierwsza kiedy człowiek stara się odwrócić uwagę obserwatora i skierować ją na fałszywy tor. Może to zrobić np. mówiąc o kimś trzecim, oni to są .... . Zwróć uwagę na prosty i oczywisty fakt i bądź go świadomym.

Kiedy patrzysz na niebo nie widzisz ziemi.

Często ludzie kierują twoją uwagę na inny obiekt, abyś nie patrzał na nich. Abyś nie dostrzegł ich słabości. Czego się panicznie boją. Jest to ulubiona technika polityków. Najczęściej to kolejne skrzywdzone, wystraszone dzieci szukające ochrony w grupie i szukające rewanżu na świecie za swoje krzywdy . I tak naprawdę jedyne co robią to zbierają kolejne zabawki kosztem społeczeństwa. I płaczą jak przypadną one komuś innemu. I najczęściej stosują najpospolitszą szkolną, dziecinną wymówkę,"to nie ja, to Jasiu- prose pani". A jak już wpadną i nie ma wyjścia, to pozostaje im ostatnia deska ratunku, "a Jasiu jest jesce gorsy ode mnie - prose pani ". Odbierzcie im tą broń, tą tarczę politykom a zostanie ich garstka. 

Każdy patrzy, ale mało kto widzi.

Przestań patrzeć, zacznij widzieć.

Druga tarcza to gra pozorów. Kiedy człowiek się nadyma aby być większy. Większego bardziej się boją i nie zaczepiają go. Spuść z takiego powietrze i dopiero wtedy słuchaj co mówi. Nie patrz na to jakim samochodem wjechał ci do salonu (jakby zostawił przed domem mógłbyś go nie zauważyć). Nie zwracaj uwagi na to, że jeździ jakimś wielkim dżipem, bardziej przypominającym ciężarówkę niż samochód osobowy. Nie zwracaj uwagi na tytuły profesorskie jakimi ci macha przed oczami. Czy inne dyplomy, immunitety, legitymacje.   

Zdejmij z niego to uzbrojenie, zabawki jakimi się otacza. Spójrz przez tarczę, za jaką się zasłania. A zobaczysz za nią małe, wystraszone dziecko. I to jest rzeczywistość, to jest naga prawda. Stoi przed tobą niedojrzały, wystraszony dzieciak, który głośno krzyczy bo się boi. Krzyczy całym uzbrojeniem za jakim się chowa. Krzyczy, że jest wielki i silny. Bo w rzeczywistości się boi. 

Góra nie udowadnia, że jest górą.
 

 Wysoka góra nie musi przekonywać świata o swoich rozmiarach. Wszyscy je widzą. I ona jest świadoma swoich rozmiarów. Mały pagórek, na wszelkie możliwe sposoby będzie się starał sprawiać wrażenie wyższego, większego niż jest w rzeczywistości.

Jedyna dobra rada

Znam tylko jedną dobrą radę.

Nie dawaj i nie słuchaj rad !
 

Dlaczego?

Ponieważ dawanie rad najczęściej jest grą w "moje lepsze". Ponieważ dawanie rad najczęściej jest relacją przegrana - przegrana.

Kogo to dotyczy?

Praktycznie wszystkich. Rodziców, nauczycieli, polityków, specjalistów itd. Im większy autorytet, status, wpływ, tym  większe zagrożenie. Im większa różnica statusu, władzy, autorytetu między dającym a przyjmującym radę tym większe ryzyko. Tym większe zagrożenie, że obie strony stracą.

Jedyna prawdziwa nauka to własny przykład.
 

Najlepszym, a może nawet jedynym sposobem wpływu na innych jest własny przykład. Jeżeli sam postępujesz właściwie to inni to dostrzegą i zaczną naśladować. Jeżeli nie zrobią tego od razu to z czasem. Nawet jeżeli tak nie postąpią, to ich strata. Ty możesz tylko zyskać. 

Jeżeli zaś sam nie postępujesz właściwie to ci nikt nie uwierzy. Bez względu na to jak wspaniałe rady będziesz dawał. .Każdy człowiek bardziej wierzy czynom niż słowom, nawet jeżeli tylko na poziomie nieświadomym. Jeżeli chcesz poznać prawdę w jakiejkolwiek sprawie.

Patrz na czyny. Nie wierz słowom.

Ufaj czynom nie słowom. Ufaj ciału nie słowom.
 

Teraz wsadzę kolejny kij w mrowisko. Cóż, kocham prawdę. Nie cierpię zaś fałszu i obłudy.

Ostatnio znajomy poprosił mnie żebym mu trochę opisał, jak widzę człowieka. Mechanizmy jego zachowań i postępowania. W trakcie rozmowy zastrzegł się, że jest wierzącym i nie mam nic mówić o HUNIE. Bo to nie jest zgodne z jego wiarą. Piękne niewolnictwo. Niewola na własne życzenie. Oczywiście zastosowałem się do jego prośby. Jedyne na co sobie pozwoliłem, to małe prowokacje od czasu do czasu. Kiedy jakiś temat trochę zgłębiałem, przerywałem dalszy wywód mówiąc, "dalej nie mogę Ci nic mówić, tu zaczyna się HUNA". Każdy ma prawo do bycia kim chce być. Mogę uważać za nierozsądne wybranie ograniczenia świadomości, oddanie własnej wolności w czyjeś ręce. Ale muszę to uszanować. Tym bardziej, że jest to dosyć częsty przypadek. Kiedy ludzie wierzą w magię, chociaż sami tego nie wiedzą. Bo czym jest przypisywanie rzeczom, systemom czy narzędziom cech charakteru takich jak zło. Dla mnie to dopiero jest magia.

Narzędzie jest tylko narzędziem.

Nie jest dobre ani złe.

Tylko ręka, która je trzyma może czynić zło lub dobro.

Tylko człowiek decyduje o tym, że coś jest złe czy dobre.


Żaden system, wiedza, czy wiara same w sobie nie są złe czy niebezpieczne. Dopiero człowiek może je takimi uczynić. Mało kto o tym pamięta. Mało kto chce o tym pamiętać.  

Dla mnie stwierdzenia, że np. medycyna jest dobra a bioenergoterapia zła, czy psychologia dobra a astrologia zła, są nieodpowiedzialne, śmieszne i naiwne. I najczęściej wypowiadają je małe, zakompleksione, mało świadome dzieci.

Mistrz z kiepskiego surowca stworzy dzieło.

Maluczki z najlepszego surowca nie stworzy nic wartościowego.
 

O wszystkim decydują ludzie, i tylko od nich zależy końcowy efekt. A jeżeli chodzi o ludzi, to nie wiem w jakim środowisku jest więcej uczciwych i zdolnych. Wspomnę tylko jedno moje spostrzeżenie. Najczęściej i najgłośniej krzyczą ci, którzy nic sobą nie prezentują w dziedzinach, których tak zaciekle bronią. Raz, że bronią się przed konkurencją. Poza tym najczęściej nie nadają się do dziedziny, którą tak zaciekle bronią. Gdyby było inaczej, zajęli by się po prostu zawodem i szkoda by im było czasu na głupoty. Skoro są na tyle beznadziejni, że klient sam do nich nie przychodzi. To w ten czy inny sposób, trzeba go do tego zmusić. Chociażby eliminując konkurencję. 

Ale miałem wsadzić kij w mrowisko. Oto on. Zacznę od mrowiska. Mrowisko to księża i kościół. Organizacja manipulująca ludźmi dla majątku i władzy. Zresztą jedno i drugie zwykle idzie w parze. Posłuchaj uważnie co mówią różni reprezentanci środowiska kościelnego na temat manipulacji w sektach. Potem przyjrzyj się temu co sami robią. Ale zdejmij okulary zastraszenia, fałszywych przekonań i wiary w ich boskość, którą sobie przypisują.

Każdy człowiek zawsze mówi o sobie.

Każdy człowiek najlepiej widzi co jest mu bliskie, znane.

Wszystko co księża i ich poplecznicy zarzucają sektom, sami robią. Tyle że na większą skalę. Otwórz oczy i nie słuchaj słów, usta mogą kłamać. Patrz na czyny. Zobacz ile pieniędzy księża przeznaczają na pomoc biednym a ile na siebie. Zobacz te świątynie, których jest więcej są większe i bogatsze niż szkoły, szpitale, że nie wspomnę o domach pomocy czy innych podobnych. Zobacz te mercedesy, parafie, obżarstwo. Zobacz jak wyglądają, jak się zachowują ci wszyscy dostojnicy na ich zjazdach. Zobacz i uświadom sobie z kim zawsze przebywali i współpracowali. I robią to nadal. Posłuchaj tych tytułów jakimi się pysznią. Włącznie ze świętymi albo nawet ponad, skoro to oni dali sobie prawo ustalania kto jest święty a kto nie. Jak to się ma do tego co głoszą, co deklarują. Nie słuchaj, patrz. Ja wierzę w Boga. Powiem więcej. Ja należę do nielicznych, którzy to wiedzą. I dlatego im nie zazdroszczę a wręcz przeciwnie współczuję i martwię się o nich. I w ich języku zwracam się do nich "w imię Boga opamiętajcie się. Wbrew temu w co wierzycie, co robicie i jacy jesteście. Kasa i władza to nie Bóg. Bóg to duch. Coś co jest po przeciwnej stronie kasy i władzy w tej formie. W imię Boga ostrzegam was. Wbrew temu w co wierzycie, niebo i piekło rzeczywiście istnieją. I w piekle się o tym przekonacie jak będziecie tak dalej postępować".

Ale trzeba im przyznać, że w pewnych kwestiach są konsekwentni, bałamutni albo piekielnie pewni siebie. O ile dobrze pamiętam piekło i diabła zawsze przedstawiają na czarno. Sami też tak chodzą ubrani. Może wzięli sobie do serca powiedzenie, że pod latarnią najciemniej.

W tym miejscu, publicznie deklaruję. W imię Boga, każdego księdza, który zdeklaruje się nawrócić. Poprowadzę we właściwym kierunku . Przybliżę go do Boga . Nie boga kasy i władzy a do prawdziwego Boga. Oczywiście pod warunkiem szczerej chęci, otwartości i gotowości. Ja nie manipuluję, nie narzucam. Każdy mój klient jest całkowicie wolny i świadomy tego co się dzieje. I sam decyduje o swoim losie. Sam świadomie dokonuje wyborów. Ja tylko mogę mu pomóc idąc obok i pokazując różne możliwości.  

Rodzaje rad

Rady mogą być bezpośrednie - wypowiadane wprost, pośrednie - wypowiadane pośrednio. Mogą byćszczere - jeżeli intencją jest np. poprawa relacji, dobro drugiej strony lub podstępne - jeżeli rada jest grą, manipulacją. Lub wynika z chęci dowartościowania się, lub wprowadzenia drugiej strony w błąd. Rady mogą być narzucone - jeżeli jedna strona drugiej narzuca swoje racje, oczekiwane - jeżeli ktoś się zwróci o radę. Mogą też byćrzeczywiste - jeżeli radzący jest kompetentny i rada właściwa lub fałszywe - jeżeli nie.

Przyczyny radzenia

Co motywuje radzącego do udzielania rad?

Jakie są korzyści z bycia doradcą, radzącym?

Wszystko co człowiek robi, czemuś służy. Za każdym działaniem kryje się motyw i oczekiwanie korzyści. Za każdy czyn człowiek oczekuje nagrody. Bez powodu nic się nie dzieje, nic nie robi.

Jeżeli ktoś jest bezinteresowny, znaczy że szczerze kocha.

Tylko prawdziwa miłość jest bezinteresowna.

Tylko prawdziwa miłość skłania do bezinteresowności. Dlatego tek niewielu jest bezinteresownych.

W każdej relacji, w każdym przypadku, w każdej sytuacji warto zadać sobie pytanie:

Jaką korzyść daje lub może dać dane działanie, zachowanie. Twoje lub czyjeś.

Zawsze jest jakaś korzyść. Może być dziwna, nieświadoma, może być ukryta, pośrednia. Ale zawsze jest.

Nie ma działania bez korzyści, bez oczekiwania nagrody.

Każde działanie powodowane jest oczekiwaną korzyścią, nagrodą.

Jeżeli działanie jest jawne i szczere, radzenie może być powodowane;

  • chęcią i potrzebą poprawienia czegoś lub kogoś dla wspólnych korzyści 
  • naturalną wymianą; np. między przyjaciółmi. Raz jeden drugiemu, innym razem na odwrót. Lub między zawodowym doradcą a klientem 
  • reakcją na czyjąś prośbę 
  • naturalną potrzebą. Nie ma nic dziwnego w tym, że np. hydraulik doradzi koledze elektrykowi w sprawach związanych z kanalizacją 

Jeżeli działanie jest nieszczere lub wypaczone, powodem radzenia może być;

  • projekcja na kogoś swoich kompleksów. Często ludzie bardzo lubią radzić w dziedzinach, w których sami mają problemy. 
  • projekcja na kogoś swoich ograniczeń. Kiedy radzący ma w sobie część, której nie lubi. I daje komuś radę, żeby ten ktoś zrobił coś czego on sam nie może.
  • przejęcie, powielenie wzorów np. po rodzicach, lub innych wzorcach, którzy wszystkim doradzali 
  • manipulacja wynikająca np. z chęci zysku, aby wprowadzić w błąd 
  • chęć dowartościowania siebie,  poniżenia drugiej strony 
  • albo chora, zależna relacja. Np. podwójna gra między psychologiem a klientem. Gdzie oprócz jawnej relacji, na poziomie nieświadomym zachodzi nieświadoma, chora relacja typu rodzic- dziecko 

 Zagrożenia

Jak często największym nieszczęściem klienta jest to, że uwierzył doradcy?

Jak często największym nieszczęściem jest to, że doradca trafił, udzielił dobrej rady?

Jak często porada jest wyrokiem dla klienta. Jest samo sprawdzającą się przepowiednią. A klient staje się jedynie wykonawcą tego co powiedział doradca?

Pracując bezpośrednio z klientem tak go inspiruję, prowokuję aby sam odkrył przyczynę problemu, rozwiązanie i kierunek w jakim chce się udać. Uważam, że tylko takie postępowanie jest właściwe. Ostatnią rzeczą jaką chcę robić i jaką robię jest dawanie rad i wskazówek. Ponieważ istnieje ogromne niebezpieczeństwo, że klient mnie posłucha. A a nie chcę brać na siebie takiej odpowiedzialności.

Bez względu na to czy rada jest trafiona (w każdej loterii istnieje szansa trafienia) czy nie, obie strony tracą. Skutki błędnej rady są oczywiste. Ale trafiona rada, pod pozorem sukcesu też kryje porażkę obu stron. Klient w takim przypadku nic się nie uczy. Dodatkowo uzależnia się od doradcy, jego wyborów, ocen .

Poza tym, z każdą otrzymaną radą klient obniża swoją samoocenę. Czyli z każdą następną radą traci wiarę w siebie. Tym samym traci najcenniejszą rzecz, jaką powinien uzyskać z tej współpracy z doradcą.

Nawet w sytuacji kiedy uzyskał pomoc i rozwiązał problem. I wydaje się, że wszystko jest dobrze. Tak naprawdę jest dokładnie odwrotnie. Zarówno doradca jak i klient stracili wszystko. Doszło do sytuacji przegrana - przegrana.

Według mnie jedyną korzyścią, tylko pozorną, w przypadku trafionej rady jest chwilowa ulga klienta. Który dostał coś w rodzaju środka przeciwbólowego.

Środki przeciwbólowe mają to do siebie, że pozwalają zapomnieć o dolegliwościach. Może to być korzystne w sytuacjach kiedy ból jest nie do wytrzymania. Oraz w przypadkach kiedy to służy odzyskaniu przestrzeni, swobody ruchów. Obolały człowiek całą swoją uwagę koncentruje na bólu, skutkiem tego ma małą swobodę ruchów. Tym samym małe pole manewru, a przez to nikłe szanse na znalezienie wyjścia z tej sytuacji. Środek przeciwbólowy może pozwolić mu zapomnieć na jakiś czas o bólu. Aby mógł się skoncentrować na zmianie sytuacji. Na wydostaniu się z niej.

Poziomy komunikatu

Czego chce radzący? Jaki jest powód radzenia? 

Ostatnio czytałem jeden z wielu tendencyjnych artykułów z serii "jacy oni źli a jacy my dobrzy, uczciwi."

Ten artykuł to "Terapia złudzeń" z Wprost nr.26 ,2000r. Autor nawet zaangażował paru profesorów, których wypowiedzi przytaczał aby podnieść rangę i wiarygodność artykułu. W skrócie. Po raz któryś było o tym jacy źli i niebezpieczni są bioenergoterapeuci. A jacy wspaniali, uczciwi i pokrzywdzeni lekarze. A przez to też pacjenci. No i oczywiście wszyscy doszli do jedynego wniosku, na jaki ich było stać. Że należy zlikwidować i wyeliminować tych oszustów bioenergoterapeutów.

Jednym z kluczowych argumentów było placebo. Jako jedyny powód niektórych udanych zabiegów w wykonaniu tych gorszych i oszustów, czyli bioenergoterapeutów. Panowie z tytułami i przedstawiający się jako autorytety a o takim żenująco niskim poziomie świadomości. Zarzucili bioenergoterapeutom stosowanie magii, czyli czegoś absurdalnego, nieistniejącego w rzeczywistości swoim postępowaniem dali dowód, że sami w nią wierzą i stosują, chociaż są tego nieświadomi.   Dlaczego tak myślę. Zgodnie z ich tokiem rozumowania placebo ma świadomość, skoro działa tylko w rękach bioenergoterapeutów. Jeżeli ktoś potrafi myśleć rozsądnie to wie, że w przypadku lekarzy, szpitali, przychodni działa zdecydowanie silniejsza sugestia, czyli to placebo o którym mówili ci geniusze Cała otoczka szpitali, przychodni, kitle, zapachy, autorytet, tytuły i wiele innych. Wszystko to nic innego, jak właśnie jedna wielka sugestia działająca na pacjenta. Chyba, że według tych genialnych panów placebo ma świadomość, i w tym przypadku nie działa. No ale dla tych panów chyba zbyt trudne aby to dostrzec i zrozumieć.

Większa część artykułu była poświęcona pieniądzom i cenom. Każdy zawsze mówi o swoich problemach. Wynika z tego prosty wniosek, że całe to towarzystwo jest zainteresowane tylko kasą. Te mądre autorytety doszły do wniosku, że bioenergoterapeuci biorą pieniądze za usługi i wg. nich jest to zło. Przy tym sami piszą o olbrzymich kosztach kształcenia się, jakie poświęcają ci ludzie. W takiej sytuacji trochę dziwne i podejrzane by było gdyby nie brali pieniędzy za usługi jakie wykonują. Jeżeli by przyjąć ich sposób rozumowania. To może bardziej zasadnym by było zakazanie lekarzom pobierania opłat. Skoro kształcili się za pieniądze podatników, skoro z państwowej kasy tyle mają przywilejów itd.

Dla mnie ci panowie albo są nierozgarnięci albo obrzydliwie manipulują ludźmi. Jeżeli spojrzeć na to obiektywnie, to zawsze zaufam bardziej człowiekowi, który z własnej woli i własne pieniądze i czas inwestuje w interes i nie zmusza nikogo aby korzystał z jego usług. Kiedy klient ma wolny wybór. Żaden z tych aspektów nie dotyczy lekarzy.

Aby zakończyć ten temat. Panowie radzą ludziom co jest złe i jak temu zapobiec. Machają przy tym swoimi tytułami, aby podnieść wiarygodność. Niestety większość takich ludzi tak naprawdę nic sobą nie prezentuje. Jedyne co mają, to te tytuły, za którymi najczęściej nic się nie kryje.  A tak naprawdę, pod tą przykrywką, jedynie walczą o swoje stołki, pozycje, kasę. I w rzeczywistości nic ich nie obchodzą ludzie. Są zbyt kiepscy aby mieć klientów. Dlatego jedyny sposób przetrwania, jaki sobie wyobrażają to zniszczyć konkurencję. Zbyt trudne dla nich, albo wręcz niemożliwe jest wyciągnięcie najprostszego wniosku. Że wystarczy, aby lekarze byli dobrzy i uczciwi w tym co robią. Że nikomu nie wolno odbierać ludziom wolności wyboru i decydowania o sobie, swoim życiu, szczególnie zdrowiu. Ale zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie w ich przypadku raczej jest to niemożliwe aby sobie z tego kiedykolwiek zdali sprawę.

Ten artykuł jest klasycznym przykładem fałszywych, podstępnych i dawanych przez takich ludzi rad.

Jest przykładem manipulacji. Rady z podwójnym dnem. Na zewnątrz, oficjalnie jest dbałość o czytelnika, pacjenta, człowieka. A pod tym, ukryta podstępna walka o stołki, o kasę. Małych, niedojrzałych i kiepskich fachowców. Nie są w stanie być dobrymi w zawodzie. To muszą innych wyeliminować i zmusić klientów do korzystania z ich kiepskich usług.

Jak zapobiegać ?

Naucz się widzieć a nie tylko patrzeć.
 

Patrzeć, nie znaczy widzieć.

Zobacz prawdę, rzeczywistość.

Na co zwracać uwagę?

Sygnały ostrzegawcze.

Dobrze jest wiedzieć czy dana osoba posiada wiedzę w danej dziedzinie, jak się w niej realizuje. Ogólnie czy jest zadowolona z życia.

Zawsze warto odpowiedzieć sobie na pytanie o motyw postępowania danej osoby, czy też swój. Jaką korzyść ma, może mieć z tego? Co jej to da, może dać? Co przez to może osiągnąć?

I zawsze drążyć. Jak najgłębiej. Co jeszcze, czy coś jeszcze, a może jeszcze coś?

Ale zawsze i wszędzie najlepszym rozwiązaniem jest wysoka samoocena. To nie dopuści bzdur i fałszu do siebie. I  pozwoli obiektywnie ocenić każdą radę. Traktując ją wyłącznie jako kolejną informację, którą, po własnej analizie i ocenie, można przyjąć lub odrzucić.

Wzorzec postępowania
Rada jest formą krytyki. A nikt nie lubi być krytykowany. Każdy chce być, dąży do tego by być dobrym, najlepszym. Ale rada może być cenną informacją. Może zasygnalizować coś, czego samemu się nie uświadamia. Dlatego warto wykorzystać każdą możliwość zmiany na lepsze, każdą ważną informację. Dostrzeżenie czegoś jest pierwszym, niezbędnym warunkiem następnych kroków.

Jak postępować, kiedy ktoś ci radzi?
 

  • ktoś ci radzi
  • weź głęboki oddech, zdysocjuj się, nabierz dystansu do swoich emocji i sytuacji 
  • zdecyduj czy to ważne, istotne dla ciebie czy nie 
  • podziękuj za sformułowanie życzenia
  • ewentualnie zapytaj o powód dawania ci rady, powiedz ; 
  • wyjaśnij to jaśniej
  • lub sformułuj życzenie “Potrzebuję dodatkowych informacji, co dokładnie masz na myśli ? 
  • teraz kiedy masz dużo informacji, zdecyduj co z tym zrobić, czy i jak wykorzystać
  • i podziękuj za opinie, uwagi, za informacje

Radzący często przyjmują takie postępowanie jako ataki i odpowiadają , "sam sobie wyjaśnij “. Teraz odbiłeś piłeczkę, teraz on ma problem i zaczyna się plątać. Jeżeli tak jest, to najprawdopodobniej rada była elementem jakiejś gry w moje lepsze. Jeżeli radzący odpowie na twoje pytania. Bez wahania wytłumaczy ci w czym rzecz, to najprawdopodobniej rzeczywiście miał ku temu powody i jest szczery w swoim postępowaniu.

Jeżeli to ważne , należy podziękować radzącemu za sformułowanie życzenia - nie za radę - a za dobre pytania, dobry komentarz, spostrzeżenie. Wówczas pozostaje się w stanie zasobów, zachowuje się dorosłość i odpowiednie relacje.

Jeżeli osoba radząca jest szczera wówczas będzie się dobrze czuła ze sobą i z tobą. Doceni twoją otwartość, uwagę i chęć poprawy sytuacji na lepszą. Jeżeli jest nieszczera lub zakompleksiona  może się wystraszyć. Jak zrozumie, że ma do czynienia z kimś dojrzałym i dać ci spokój w przyszłości.

Używając wzorca

- Rada

- Dysocjacja

- Czy to ważne?

- Dziękuję

- Czego chcesz ?

Możesz wprowadzić wiele zamętu wśród ludzi z którymi się stykasz. Z wartościowymi, szczerymi możesz się zbliżyć jeszcze bardziej. Niedojrzali i nieuczciwi mogą się wystraszyć i oddalić od ciebie. W poszukiwaniu innych ofiar. Mogą też zainspirować się twoją dojrzałością i zmienić swoje zachowania.
 
Kiedy radzenie jest właściwe :

Gdy ktoś oto prosi ; pomóż mi to poprawić ...

Gdy jest to naturalne i potrzebne - np. rodzic - dziecko, wśród przyjaciół, relacja specjalista-klient

Gdy nie ma już innych wyborów ( innych możliwości ), a jest to ważne ;

Jak radzić
 

Jeżeli ktoś nie prosi o radę możesz zapytać ;

- czy mogę ci dać radę

- czy mogę ci pomóc, coś podpowiedzieć

- czy jesteś zainteresowany tym, abym ci pomógł ...

- czy to będzie w porządku jeżeli zwrócę ci na coś uwagę        

Jeżeli uzyskałeś pozwolenie :

Nie krytykuj, nie mów ; robisz to źle to nie tak  jesteś nierozsądny 

Zamiast tego powiedz ; możesz to zrobić lepiej możesz to jeszcze poprawić możesz postąpić inaczej, jeszcze lepiej 

Schemat dojrzałej rady.
 

  • Powiedz 3 rzeczy pozytywne 
  • Powiedz co może dana osoba poprawić, zrobić lepiej 
  • Uzasadnij, powiedz dlaczego to dla ciebie ważne, np. poprawi to wasze relacje, współpracę. 
  • Zakończ ogólnym pozytywnym obrazem osoby, której radzisz. Ogólny obraz tego co dotychczas robiła ta osoba  w pozytywnych barwach plus co się zmieni (jak się zmieni) na lepsze jeżeli uwzględni krytykę

Świat jest pełen rad i doradców

Możesz czerpać z niego do woli. Wszechświat przez całe życie stawia nam na drodze doradców czyli nauczycieli. Należy ich wykorzystać dla własnej korzyści, satysfakcji i zadowolenia. Oddzielić ziarno od plew. I uczyć się od nich czegoś nowego, czegoś korzystnego dla nas.

Należy nauczyć się zaakceptować czyjąś radę.

 Każda rada to prezent. / lubimy przyjmować prezenty /

Przyjmij prezent

Podziękuj za niego

Rozpakuj

Przemyśl dlaczego akurat taki prezent dostałeś

Jeżeli nie rozumiesz jak go wykorzystać, zapytaj darczyńcę czemu akurat taki prezent ci dał, jak go możesz wykorzystać

Jeżeli jest cenny - Ciesz się nim i baw

Jeżeli bezwartościowy porzuć.
 


 Andrzej Lenard

 2000-07-13

Andrzej Lenard
Twórca, coach, trener.
Soullive Zaawansowany Kompleksowy Coaching System.
Consulting, Coaching, Treningi, Szkolenia.
Życiowe, zdrowia, relacji. kariery, biznesu.
Personalne, par, rodzin, firm, organizacji.

http://lenard.biz/
https://www.facebook.com/lenard.andrzej